Tłok w przedszkolu
2009-06-02
Rodzice skarżą zasady rekrutacji do przedszkoli ustalane przez samorządy do Rzecznika Praw Dziecka.
- Zamieszanie związane z obniżeniem wieku szkolnego ujawniło z całą mocą problem braku miejsc w przedszkolach. Na dostosowanie systemu potrzeba kilku lat – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceszef Związku Gmin Wiejskich RP.
Do Rzecznika Praw Dziecka rodzice ślą skargi na zasady przyjmowania dzieci na rok 2009/2010 do samorządowych przedszkoli. Przykładowo, gminy uzależniały dostęp dziecka do przedszkola od tego, czy oboje jego rodzice pracują w pełnym wymiarze czasu pracy. A i tak nie gwarantowało to, że dziecko do przedszkola się dostało.
- Samorządy mają problem z miejscami w przedszkolach, dlatego wprowadzają system, dzięki któremu rekrutacja jest w ogóle możliwa, ustalają pewną hierarchię ważności – mówi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceszef Związku Gmin Wiejskich RP.
Jego zdaniem, nie jest to dobre, ale „samorządy padły ofiarą niedoskonałości systemu”. Przez najbliższe trzy lata sześciolatki moga pójść do szkoły za zgodą rodziców. Jak oceniają samorządy, w tym roku niewiele sześciolatków trafi do szkół. Pięciolatki uzyskały prawo do przygotowania przedszkolnego, ale sześciolatki nie zwolniły miejsc w przedszkolach dla młodszych dzieci.
Olszewski przyznaje, że samorządy nie mogą działać w sposób naruszający prawo. Nie powinny np. uzależniać przyjęcia dziecka od tego, czy korzystać ono będzie z pełnej, odpłatnej oferty przedszkola. Takie sytuacje też sygnalizują rodzice. Gmina nie może pobierać opłat za zajęcia odbywające się w ramach podstawy programowej.
- Samorządy są w trudnej sytuacji. Na dostosowanie systemu potrzeba zawsze kilku lat i pieniędzy. Jeśli chodzi o przedszkola samorządy są skazane same na siebie, bo jest to zadanie własne – mówi Olszewski.
Wśród innych problemów, które napotykają rodzice, Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak wymienił m.in. rejonizację oraz kwestie odpłatności za zajęcia.
Rzecznik napisał w tej sprawie list do minister edukacji Katarzyny Hall. Podkreślił, że rady pedagogiczne mają ograniczone prawa do opracowywania kryteriów naboru do przedszkoli, bo samorządy „zawłaszczają” ich ustalanie. Rzecznik chce, aby sytuację sprawdziły kuratoria oświaty. O nieprawidłowościach powinni być informowani wojewodowie.
Samorządy z brakiem miejsc w przedszkolach próbują sobie radzić nie tylko przez ustalanie kryteriów naboru, ale także dotując przedszkola niepubliczne i sięgając po alternatywne formy wychowania przedszkolnego.
Olszewski uważa, że prowadzenie zespołów i punktów przedszkolnych to zwłaszcza dla wiejskich gmin najlepsze wyjście. Alternatywne przedszkola mogą działać np. w świetlicach wiejskich i jest to tańsze rozwiązanie dla gminy niż budowa nowej placówki. Z danych MEN wynika, że w ubiegłym roku powstało 636 innych form wychowania przedszkolnego.
Z kolei rodzice z akcji „Ratuj Maluchy” chcą w obywatelskim projekcie nowelizacji ustawy oświatowej zapewnić finansowanie przedszkoli z subwencji oświatowej.
- Z perspektywy samorządowej jest to pomysł godny poparcia. Tylko nie wiem, czy on jest realny w najbliższym czasie. Jeżeli się pojawi na pewno będziemy go popierać – zapowiada wiceszef Związku Gmin Wiejskich RP.
Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w rankingu krajów europejskich pod względem powszechności edukacji przedszkolnej. Z danych GUS wynika, że w roku szkolnym 2007/2008 w zajęciach przedszkolnych uczestniczyło ok. 59 proc. dzieci w wieku 3 - 6 lat. Odsetek ten jest dużo niższy na wsi (39 proc.) niż w miastach (75 proc.)
W latach 1999-2006 we wszystkich województwach poza mazowieckim zmniejszyła się liczba przedszkoli w związku z trudną sytuacją ekonomiczną gmin i niżem demograficznym. Jak podano w tegorocznym raporcie „Rozwój regionalny w Polsce”, w roku 2007 zanotowano odwrócenie tej tendencji i niewielki wzrost liczby przedszkoli w większości województw poza małopolskim, śląskim, podkarpackim i warmińsko-mazurskim.
/amk/