Partnerzy Serwisu Samorządowego PAP
30.07.2010
Ludmiły, Maryny, Julity i Julii
Strona Głowna Newsletter Ustaw startową Napisz do redakcji RSS Archiwum Forum
Serwis Samorządowy PAP
Sąd Najwyższy zakończył rozpoznawanie protestów wyborczych    Janusz Palikot odwołał się od decyzji Komisji Etyki Poselskiej, która ukarała go naganą    Grzegorz Sudoł został wicemistrzem Europy w chodzie na 50 km    Co najmniej 5 osób poniosło śmierć, a ponad 100 zostało rannych w wyniku pożarów lasów w europejskiej części Rosji    Prezydent USA wezwał do podwyższającej standardy nauczania reformy edukacji    Odnotowano rekordową w historii pomiarów w Moskwie temperaturę - 37,7 st. C    W Meksyku armia zabiła jednego z bossów narkotykowej mafii    
Podstrona Microsoft


Podstrona UE Komitet Regionów
Podstrona Wolters Kluwer

Podstrona Langas Group

Gmina to nie księstwo

2010-03-11

- Pierwsza kadencja była najlepsza, bo był entuzjazm wśród ludzi, tworzyliśmy samorząd – mówi Małgorzata Węgrzyn, wójt gminy Klucze, która znalazła się wśród 10 kobiet, które sprawują nieprzerwanie swoją funkcję od 20 lat. Jej zdaniem budując społeczeństwo obywatelskie warto jeszcze więcej zadań przekazywać mieszkańcom, radom sołeckim. - Ale nie budujmy księstw gminnych – mówi.

Znalazła się Pani wśród niewielu kobiet tzw. dinozaurów polskiego samorządu. Jak Pani wspomina swoją pierwszą kadencję?

Małgorzata Węgrzyn, wójt gminy Klucze: Pierwsza była najlepsza, bo był entuzjazm wśród ludzi, tworzyliśmy samorząd. Wydawało nam się, że wola mieszkańców i nas będzie nieograniczona żadnymi dziwnymi przepisami prawnymi. Samorząd pozwoli na zrealizowanie marzeń ludzi.

Rozczarowało Panią późniejsze funkcjonowanie samorządu?

- Są przepisy prawne, które nakładają obowiązki i często nie są zrozumiałe dla mieszkańców. Na przykład, proszę wytłumaczyć mieszkańcom, że droga, która przebiega przez ich miejscowość jest powiatu czy marszałka, chociaż gmina jest blisko. Oczywiście dajemy pieniądze, ale mieszkańcom trudno wytłumaczyć np. dlaczego się nie odśnieża jednym spychaczem, a trzema itp.

Przed Kongresem XX lecia Samorządu Terytorialnego pojawiły się spekulacje o ograniczeniu liczby powiatów, czy nawet ich zlikwidowaniu. Czy Pani zdaniem gmina powinna przejąć część kompetencji powiatów?

- Kiedy byłam posłem (1989-1991 - red.) uważałam, że za dużo zabiera się samorządom gminnym np. jeśli chodzi o ochronę środowiska, rolnictwo. Uważam, że sprawy rolnictwa powinny być bardziej w gminach.

Dlaczego zdecydowała się Pani kilkakrotnie kandydować na wójta gminy?

- Urodziłam się i mieszkam w Kluczach. Wydawało mi się, że marzenia, które mieszkańcy mają i zadania, które są do realizowania, trzeba kontynuować. Zawsze było coś takiego do zrobienia, że startowałam.

Aż 13 proc. wójtów pełni swe funkcje nieprzerwanie od 20 lat. Nie udało się to natomiast żadnemu prezydentowi. Jak Pani myśli dlaczego?

- Na wsiach nie ma takich układów politycznych. Radni mniej politycznie traktują swoją funkcję. My chcemy sobie poprawić życie. Nie podoba mi się wymiana ludzi, jak przychodzi nowy wójt, burmistrz, prezydent. Urzędnik powinien być dobrze wykształcony, przygotowany, żeby chciał swoją pracę dobrze wykonywać. W miastach wybory są polityczne, to przedsmak dalszej kariery np. do Sejmu.

Pojawiają się głosy, że powinny zostać wprowadzone przepisy, zgodnie z którymi prezydent miasta może pełnić funkcję tylko przez dwie kadencje. Co by to zmieniło?

- Cztery lata to krótka kadencja. To za mało, żeby się sprawdzić w inwestycjach. Na przygotowanie dokumentacji dobrej inwestycji potrzeba dwa, trzy lata.

Co zmieniło się przez 20 lat funkcjonowania samorządu?

- Bardzo dużo przepisów prawnych, które trudno czasem samemu zrozumieć. Są niejednoznaczne wyroki sądów i trzeba umieć się w tym poruszać. Sądzę, że pasja u ludzi została. Chcą pracować, aby ich miejscowości były piękne. Mieszkańcy zrozumieli, że zakładając stowarzyszenia można pozyskiwać pieniądze.

Jak ocenia Pani udział kobiet w samorządach?

- U mnie pracuje dużo kobiet. Jest sporo sołtysek. Może parytetu nie potrzebujemy, ale jeszcze trzeba byłoby bardziej uaktywnić kobiety. 

Im wyższy szczebel samorządu tym kobiet mniej. Z czego to Pani zdaniem wynika?

- Jesteśmy bardziej odpowiedzialne. Wiele kobiet nie umie siebie docenić. Mężczyznom niestety więcej wybaczają.
 
Jakie sprawy należałoby załatwić dla lepszego funkcjonowania polskiego samorządu?

- Żeby uwierzono samorządom. Sukcesem naszej gminy jest to, że cały czas mamy sześć przedszkoli. Jesteśmy w pierwszej 50 gmin, gdzie dzieci są objęte wychowaniem przedszkolnym. Cały czas wydajemy kilka milionów złotych, żeby dzieci chodziły do przedszkola. Przepisy powinny być jasne i proste. W jednej ustawie są sprzeczności. Żeby można było wiele zadań przekazywać naszym mieszkańcom, radom sołeckim. Ale nie budować też księstw gminnych.

Co Pani ma na myśli mówiąc „księstwa gminne”?

- Każdy z nas chce mieć wszystko, ale patrząc nawet na bogate państwa, to jeżeli jest potężna hala sportowo-widowiskowa, to nie ma jej każda gmina, nawet we Francji, w Niemczech. Wszyscy staramy się mieć wszystko, a nie zastanawiamy się, kto to później utrzyma. Jeżeli budujemy coś, to zastanówmy się, czy każdy musi mieć, czy nie lepiej zbudować jedno, dobre i korzystać z tego razem?

Co zmieniło się w Pani gminie przez 20 lat? Co Panią szczególnie cieszy?

- Na pewno rozwój bazy sportowej dla dzieci i młodzieży. Mamy dwa baseny kryte, „Orlika”, przy szkołach boiska. Mamy oświetloną gminę. Poprawił się wygląd szkół, dróg, zabudowy. W naszych wszystkich budynkach ogrzewamy gazem, żeby nie zatruwać środowiska.

Jakie jest Pani najlepsze wspomnienie jako wójta?
- Najważniejszy jest dla mnie uśmiech ludzi i że często słyszę „nasza pani wójt”. Jest to miłe.

Był jakiś moment, kiedy była Pani zniechęcona?

- Kocham moja pracę, moją gminę i moich ludzi. Jak wstaję rano, wiem, że mogę mieć przykry dzień, ale nigdy nie jestem zniechęcona.

Dziękuję za rozmowę. 
Rozmawiała Anna Mikołajczyk-Kłębek 

Małgorzata Węgrzyn jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Od 1965 pracuje w administracji gminnej, poczynając od referenta po naczelnika gminy. Była posłem na Sejm X kadencji (1989-1991). Od 1990 nieprzerwanie zajmuje stanowisko wójta gminy Klucze. W latach 1998-2002 pełniła także funkcję radnej powiatu olkuskiego. Jest zamężna, ma dorosłą córkę.

Gmina Klucze liczy prawie 15 tys. mieszkańców, położona jest na terenie powiatu olkuskiego w zachodnio-północnej części Małopolski. Jej wyróżnikiem jest przyroda typowa dla Jury Krakowsko-Częstochowskiej oraz rozsławiona na całym świecie Pustynia Błędowska.


Czytaj również: Dinozaury samorządu

wersja do druku       poleć znajomemu      

Ten artykuł został zaliczony do działów:    Urząd    Prawo    Ustrój    Wójt    Gmina    Rozmaitości

Dodaj komentarz.

2010-03-12 14:30:35 - Wiktor: Prawdziwym dinozaurem wśród samorzadowców jest wójt Gminy Łuków Kazimiera Goławska. Kieruje gminą od czasu utworzenia gmin, tj. od 1 stycznia 1973 r. Teraz mówi się dużo o reformie samorządowej. Bardzo dobrze, bo to była bardzo udana reforma, ale nie mniej udana była reforma polegająca na zastapieniu słabych gromad posiadających duże kompetencje - gminami.... więcej
skomentuj

2010-03-12 13:00:25 - TW: Duży szacun dla tej Pani :-)... więcej
skomentuj

2010-03-12 12:22:05 - www.wiktor.horyzont.net: W/g mnie urząd gminy to w pewnym sensie sakralne centrum władzy. Budowanie budynków dla wykorzystania centrów sakralnych tej władzy jest czasami nie do wykorzystania z prostego powodu: tam nic się nie dzieje i nie ma tam żadnego dojazdu. To zwiększa podziały w gminie między wsiami. Wszyscy chcemy jechać do teatru, na koncerty, spotykać się jako wspólnota- a najczęściej tworzyć wspólnotę wielokulturową, a nie ma jak i nie ma gdzie. Zwierzęca dzikość konkurencji nawet w jednej wsi odbiera... więcej
skomentuj


 

specjalista
Public Relations radzi